Emi
Wstałyśmy z Lucy późno ale dzięki temu nabraliśmy siły na
resztę dnia.Postanowiłyśmy zjeść śniadanie w 'słynnym' Nandos.
Muszę przyznać, jedzenie tam mają świetne.
-To gdzie teraz?-spytała Luc jak tylko zapłaciliśmy za nasze po-
siłki.
-Hmm, może na razie przejdziemy się do tego parku co go mija-
liśmy po drodze?
-No dobrze, to chodźmy.
Park był około pół kilometra od Nandos, dlatego szybko byłyśmy
na miejscu. Dziwicie się dlaczego poszliśmy akurat do parku skoro
dużo takich miejsc jest w Polsce. O tusz mylicie się.Parki w Londy-
nie są o wiele piękniejsze i mają to "coś" w sobie. A szczególnie ci
ludzie, którzy w nim są ulepszają te miejsca. To jest niesamowite.
Godzinę później postanowiłyśmy kupić mapę Londynu i zacząć po
kolei zwiedzać tyle ile zdążymy.
Po trzech godzinach, byłyśmy już tak zmęczone, że musiałyśmy
gdzieś odpocząć.
-Oo.. może wejdźmy tu?-zaproponowałam pokazując o który
budynek mi chodzi
-Kino? Może to i nie głupi pomysł.. Ale ja wybieram film.
-No niech Ci będzie..
-Do wyboru mamy.. "Love in the mountains", "murder", "twilight".
To na co idziemy?-spytałam
-You wonder about the choice of the film. The first movie is good.
-usłyszeliśmy głos jakiegoś chłopaka za nami. Od
razu się odwróciłyśmy. Ujrzałyśmy przed nami wysokiego,bruneta
o zielonych oczach z założonym kapturem z pod którego wystawało
kilka loczków. Jest dosyć przystojny.
Po chwili poczułam jak Luc mnie szturcha i wtedy zdałam sobie sprawę
że cały czas się na niego gapie.
*przeszliśmy na język angielski*
-Oww.. dzięki za pomoc. Zobaczymy czy miałeś racje, prawda Emi?
Emi?!-przyjaciółka cieszyła się jak nie wiem co.. To dziwne. Czemu aż
tak się cieszy.
-Tak?
-Pójdziemy na ten film i sprawdzimy czy miał racje, prawda?
-Ooo. Tak.-odwróciłam wzrok by znowu nie wgapiać się w niego.
Widziałam tylko kątem oka że się uśmiecha i wtedy zauważyłam u niego
cudowne dołeczki w policzkach, które dodawały mu jeszcze bardziej
uroku. Niee.. o czym ty myślisz Emi. To chyba przez zmęczenie.
Poszłyśmy więc do odpowiedniej sali. Okazało się że ten chłopak
przyszedł też na ten film. Nawet nie wiem jak ma na imię.
Usiadłyśmy na samej górze po środku, tam gdzie było najmniej ludzi.
Chłopak usiadł obok nas.
-Mogę?-spytał
-Tak jasne.-odpowiedziała mu Luc,bo chodź ja siedziałam obok niego,to
ciężko było mi cokolwiek powiedzieć. Bałam się że strzele coś głupiego.
Sama czasem śmiałam się ze swojej głupoty lub gaf które strzelałam.
-Przepraszam, że dopiero teraz. Harry jestem.-podał nam rękę
-Lucy a to moja...
-przyjaciółka, Emily, ale mów mi Emi-przerwałam jej, posyłając jemu
uśmiech.I wtedy zgasły wszystkie światła oświetlające salę, oznajmiając,
że za chwilę zacznie się film.
Początek filmu zapowiadał się naprawdę dobrze ale reszty niestety nie
pamiętam, bo usnęłam. Nie dziwie się byłam strasznie zmęczona. Na dziś
już wystarczy zwiedzania.
-Emi, Emi.-poczułam szturchanie za ramie. Otworzyłam oczy. -Musimy
wychodzić bo zamykają sale. Chodź.-Wstałam, ale nagle ciemno zrobiło
mi się przed oczami i upadłabym, gdyby nie silne ramiona. Otworzyłam
powoli oczy i zobaczyłam że trzyma mnie Harry, nowo poznany chłopak.
-Powoli, bo znowu upadniesz.Za szybko wstałaś.- uśmiechnął się do mnie.
- Dzięki. -odwzajemniłam gest.
Wyszliśmy przed kino.
-Wyspałyście się?-zażartował brunet
-Tak.-dołączyliśmy do niego.
-To przez to że byłyśmy bardzo zmęczone zwiedzaniem Londynu.
Spacerujemy od rana po tej części miasta.-oznajmiła mu Luc
-Tak myślałem że wy nie stąd.
-A niby skąd to wiedziałeś.-spytałam, sama się zaskoczyłam że dołączyłam
się do rozmowy.
-Po waszym akcencie. Jest nie tutejszy.
-No i miałeś racje.-Luc
-A skąd pochodzicie jeśli mogę wiedzieć?
-Z Polski, pewnie nie słyszałeś... - zażartowałam i z Luc zaczęłyśmy się śmiać.
-Nie. Słyszałem.Jest tam dużo naszych...-przerwał -Słyszałem
Lucy uśmiechnęła się tak jakby chciała tym coś oznajmić.
Dziwne, no ale cóż. Nie da się wszystkich zrozumieć.
Harry zaproponował odprowadzić nas pod hotel. Przez całą drogę
rozmawialiśmy i dowiedzieliśmy się o nim parę rzeczy, takich że... ma starszą
siostrę, że pochodzi z Holmes Chapel, że mieszka tu kilka lat. My też mu parę
rzeczy powiedzieliśmy o nas. Po około 40 minutach doszliśmy.
-No to..-zaczęła Luc
-Mam nadzieje że się jeszcze zobaczymy.-Harry
-Tak, my też.-dokończyłam.-To cześć
-Cześć.-Harry
-Hey-pomachała mu Lucy. On się już tylko uśmiechnął i odszedł i my
weszłyśmy do hotelu.
Gdy tylko weszłyśmy do naszego pokoju Lucy zaczęła latać po całym
mieszkaniu i krzyczeć.
-Luc, co ty odwalasz. Przestań krzyczeć bo cały hotel obudzisz!-upomniałam
ją
-Oj przestań!!! Właśnie poznałam Harrego Sss.. - przerwała na chwile patrząc
się na mnie. -Seksownego Harrego.. -uśmiechała się cały czas.
-Oj ty wariatko, kochana...
Lucy
Aaa!!!!!!!!! mam ochotę krzyczeć!! poznałam Harrego Stylesa!! Nie powiem
na razie o tym Emi niedługo i tak się pewnie dowie. Bo w tym mieście to głośno
o nich...
****************************************************
cześć wszystkim. wiem że długo nie pisałam za co was bardzo przepraszam
jak podoba wam się rozdział, lub może wam coś się w nim nie podoba??
chce wiedzieć co o nim sądzicie :) bym wiedziała co mam na następny raz
poprawić. :)